#16 2007-12-30 20:59:41

Tola

Owieczka

Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-11-26
Posty: 228
Punktów :   14 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Ja sie nie staram bo to niemożliwe, ale podobno z nudów, czytaj z niecierpliwości, pies muchy je.

Offline

 

#17 2007-12-31 07:22:50

Calineczka

Poetka Duszy

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 1781
Punktów :   31 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

a to feler - westchnął seler... 


Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała...


http://youtu.be/TgdF5mw9ea8

Offline

 

#18 2008-01-03 13:22:53

 xpacifer

Dobry Pasterz:)

8193431
Call me!
Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-03-21
Posty: 1653
Punktów :   29 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

c.d.


Spacerowaliśmy po szpitalnym parku i nagle wdepnęła w kupę.
-Cholera!
-Ciociu, brzydko się wyrażasz!
-Odczep się szczeniaku, mowię jak mi sie podoba.
-Och, ciociu Różo.
-I rusz tyłek. To jest kurde spacer, a nie wyscig slimaków.
Kiedy siedzieliśmy an łąwce, żeby zjeśc cukierka, spytałem:
-Dlaczego tak brzydko mówisz???




ps. Muszę zmykac na kolędę... więc informacja o tym dlaczego Ciocia Róża brzydko mówi następnym razem... :


Miłość to wierność wyborowi!!

Offline

 

#19 2008-01-03 13:44:48

Tola

Owieczka

Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-11-26
Posty: 228
Punktów :   14 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Bardzo dziękuję, jakoś tak ten okres kolędowy nie sprzyja cioci Róży cóż poczekam.

Offline

 

#20 2008-01-03 19:40:17

Calineczka

Poetka Duszy

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 1781
Punktów :   31 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

... podobno, jak się w kupę wchodzi - to na szczęście


Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała...


http://youtu.be/TgdF5mw9ea8

Offline

 

#21 2008-01-04 09:03:31

Tola

Owieczka

Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-11-26
Posty: 228
Punktów :   14 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

No proszę patrz, patrz zacny Xpaciferze co się ze wspolnotą dzieje jak się ją zaniedbuje! Piszą o kupie!
(Calineczko, słońce ale to raczej g..... szczęście co nie?)

Offline

 

#22 2008-01-04 09:47:54

Calineczka

Poetka Duszy

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 1781
Punktów :   31 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Tolu droga - g* szczęcie  i podobno  g* prawda Ale może faktycznie lepiej już zostawmy tę kupę i to g* i nie ruszajmy tego ... ??   Bo podobno jak się rusza to.... i nawet fiołki nie pomogą

A wracając do cioci Róży,  to ja też miałam ciocię Różę i ona też czasami brzydko mówiła. Moze to charakterystyczne dla tego imienia???


Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała...


http://youtu.be/TgdF5mw9ea8

Offline

 

#23 2008-01-04 12:36:03

Mysz

Owieczka

5861272
Skąd: Papowo Toruńskie
Zarejestrowany: 2007-09-29
Posty: 373
Punktów :   

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

CALINECZKO CO DO PRAWDY TO ZNAM JEJ TRZY RODZAJE CAŁA PRAWDA, TYLKO PRADA I G**** PRAWDA. I JA TEŻ MIAŁAM CIOCIE RÓŻE ALE WSZYSCY NAZYWALI JĄ RÓZIĄ,  MIESZKAŁA W RFN I PRZYSYŁAŁA BOGATE PACZKI NA ŚWIĘTA. JAK MIAŁAM 10 LAT PRZYSŁAŁA MI PIERWSZE LEWISY I WSZYSCY NA OSIEDLU ZAZDROŚCILI MI I CHCIELI JE ODKUPIĆ.

Offline

 

#24 2008-01-04 21:20:19

 xpacifer

Dobry Pasterz:)

8193431
Call me!
Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-03-21
Posty: 1653
Punktów :   29 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

I oto ciąg dalszy.....



stanęliśmy na tym, że Oskar spytał dlaczego Ciocia Róża brzydko mówi.....
oto jej odpowiedź....


-Skrzywienie zawodowe, Oskarku. W moim zawodzie nie miałam żadnych szans, jeśli nie używałam mocnych słów.
-A jaki był Twój zawód?
-Nie uwierzysz jak Ci powiem...
-Przysięgam, że uwierzę.
-Byłam zapaśniczką.
-Bujasz!
-Byłam zapaśniczką! Nazywano mnie Dusicielką z Langwedocji.  /ale numer, prawda??? /-dopisek własny

     Od tej pory, kiedy dopada mnie chandra i kiedy jest pewne, że nikt nas nie może usłyszec, ciocia Róża opowiada mi o swoich walkach: Dusicielka z Langwedocji przeciw Rzeźniczce z Limousin, o tym jak przez dwadzieścia lat zmagała się z Diaboliką Sinclair, Holenderką, która miała piersi jak pociski, a przede wszystkim o spotkaniu w turnieju o puchar świata z Ullą Ullą, zwaną Suką z Hamburga, której nikomu nie udało się pobić, nawet Stalowym Udom, wielkiej mistrzyni cioci Róży z czasów, kiedy była zapaśniczką. Te wszystkie opowieści wprawiają mnie w rozmarzenie, wyobrażam sobie moją znajomą, drobną, trochę trzęsącą się staruszkę w różowym fartuchu na ringu, jak rozkłada na cztery łopatki olbrzymki w obcisłych trykotach. Wydaje mi się, że to ja. Staję się najsilniejszy. Mszczę się.

     No więc, Panie Boże, jeżeli przy tych wskazówkach - ciocia Róża alias Dusicielka z Langwedocji- nie będziesz wiedział, kto to jest Ciocia Róża, to lepiej przestań być Bogiem i idź na emeryturę. Myślę, że wyraziłem się jasno!!!
     Wracam więc do swoich spraw.

                                                CDN.


Miłość to wierność wyborowi!!

Offline

 

#25 2008-01-05 09:37:31

Calineczka

Poetka Duszy

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 1781
Punktów :   31 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

no nie... to jednak nie sprawa imienia ... bo moja ciocia Róża ani nie przysyłała mi Lewisów ani nie trenowała zapasów ... co najwyżej je gromadziła w domowej spiżarni  a zeby była jakąś dusicielką... o co to to nie! Dusigroszem też nie była... po prostu z duszeniem nie miała nic do czynienia... no moze czasami duszności miała ... na starość ...  ale to chyba sie nie liczy...


Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała...


http://youtu.be/TgdF5mw9ea8

Offline

 

#26 2008-01-06 18:49:18

 xpacifer

Dobry Pasterz:)

8193431
Call me!
Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-03-21
Posty: 1653
Punktów :   29 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

C.D.

        Jak już mówiłem, mój przeszczep wszystkich rozczarował. Chemia też wszystkich rozczarowała, ale wtedy liczono na przeszczep. Teraz odnoszę wrażenie, że lekarze nie wiedzą już, co proponować i nawet mi ich żal. Doktor Dusseldorf, którego mama uważa za bardzo przystojnego, chociaż według mnie ma trochę za bardzo krzaczaste brwi, wygląda jak zafrasowany Święty Mikołaj, któremu skończyły się prezenty.
        Atmosfera coraz bardziej się psuje. Rozmawiałem o tym z moim kolegą Bekonem. Tak naprawdę to on nie nazywa się Bekon, tylko Yves, ale my nazwaliśmy go Bekonem, bo to bardziej do niego pasuje, dlatego, że jest poparzony.
-Bekon mam wrażenie, że lekarze przestali mnie lubić, załamuje ich!
-Coś ty Jajogłowy! Lekarze są nie do zdarcia. Zawsze mają pełno pomysłów na operacje, które można ci zrobic. Policzyłem, mnie obiecali co najmniej sześc.
-Może ich inspirujesz.
-Najwyraźniej.
-Ale dlaczego nie powiedzą mi po prostu, że umrę?!
         Wtedy Bekon zareagował jak wszyscy w szpitalu: ogłuchł. Jeśli w szpitalu powiecie coś o umieraniu, nikt nie usłyszy. Możecie być pewni, że powstanie jakaś dziura powietrzna i zaczną mówić o czymś innym. Wypróbowałem to ze wszystkimi. Oprócz cioci Róży. Więc dzisiaj rano postanowiłem przekonać się, czy ona też straci słuch, kiedy o tym wspomnę.


C.D.N



Ps. Jak myślicie, czy ciocia Róża powinna powiedzieć o tym Oskarowi???
Czy osobom umierającym, bez względu na wiek powinno się mówić prawdę??


Miłość to wierność wyborowi!!

Offline

 

#27 2008-01-07 17:38:43

Calineczka

Poetka Duszy

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 1781
Punktów :   31 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Czy osobom umierającym, bez względu na wiek powinno się mówić prawdę??

Teoretycznie – tak, powinniśmy… ale łatwo mówić … a wiek? Odpowiem pytaniem na pytanie? Jeśli chodzi o śmierć - to czy śmierć ma wzgląd na wiek??? Czy śmierci została wytyczona granica wieku??? Czy nie mówiąc o niej nie pozbawilibyśmy tej drugiej osoby i siebie czegoś bardzo ważnego?

Żeby powiedzieć komuś, że umiera, na to potrzeba wewnętrznej siły -  wg mnie trzeba najpierw samemu pogodzić się z tym faktem i  zaakceptować taki a nie inny stan rzeczy… trzeba samemu dojrzeć.  I dopiero kiedy gdy zdamy sobie sprawę, ze temat śmierci nie powinien być tematem tabu, i nie musi być biernym czekaniem na koniec -   czas, który jeszcze pozostał może być wykorzystany – nie zmarnowany!  Możemy przyczynić się do tego, aby paradoksalnie w takiej chwili pomóc drugiej osobie odkryć głębszy i prawdziwy sens życia i podarować jej coś niezwykle cennego – dar piękna chwili, dar spotkania się z osobami, których dawno nie widziała, może dar przebaczenia komuś, dar uregulowania swoich spraw osobistych, majątkowych, a może po prostu, dar zrzucenia z serca jakieś tajemnicy….trzeba jednak zdawać sobie sprawę, ze tak jak my  potrzebowaliśmy czasu aby dojrzeć do akceptacji śmierci tak i należy dać czas tej drugiej osobie ….

I jeszcze jedna strona medalu - jeśli się kocha… powinno się mówić prawdę…a co dopiero w takiej sytuacji?  Trzeba mówić prawdę  i być, być przy drugim człowieku . Być przy nim i co do każdej setnej sekundy wykorzystać czas, który został jeszcze dany... Bierne czekanie  na koniec przemienić w najpiękniejsze wspomnienia, których nikt i nic nie będzie mogło nam zabrać – może trochę to egoistyczne – ale bezcenne…. Zrobić to dla tej osoby ale i dla siebie…By wtedy, gdy będzie odchodzić, napełniła się miłością i ciepłem  i odchodziła ze spokojem i pogodzona ze sobą, ze światem i z Panem Bogiem…  Życie jest tylko krótkim snem, warto o  tym pamiętać już dziś… i każdy nowy kolejny dzień przeżyć najpiękniej, jak tylko się potrafi i najbliżej tych, których się kocha… bez względu na to ile czasu zostało…

… tak… tak sobie podumałam… hmmmm teoria?

To jest moja teoria (i oby nią została),  a co na to inni?

PS. Taka sobie ciekawostka - Chociaż Justysia pożyczyła mi książke "Oskar i pani Róża" i ksiażka ta leżała u mnie na półce przez jakieś pół roku (nawet okiem do mnie mrugała!!!)  - nie mogłam sie zmobilizować aby ja przeczytać....i w końcu ją oddałam nie czytając.  Zmobilizować??? hmmm....


Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała...


http://youtu.be/TgdF5mw9ea8

Offline

 

#28 2008-01-07 18:48:01

migotka

Owieczka

Zarejestrowany: 2007-03-24
Posty: 430
Punktów :   13 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Piękne słowa - Calineczko pozostaje mi tylko przytaknąć na to co napisałaś
Chyba więcej złego wyrządza sie osobie, której się nie mówi o jej śmierci. A jeśli chodzi o wiek? myślę, że dużo bardziej dorośli boją się umrzeć aniżeli dzieci.  Dziecka nie sposób oszukać, ono wyczytuje wszystko z gestów, postawy, z  oczu.  I myślę, że tak w ogóle to nie boimy się samej śmierci, ale tego co po sobie tutaj zostawimy, naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, dla niektórych jest  to majątek.
Boimy się, że nie będziemy już mieli nad niczym kontroli, że smierć jest przejściem w nieznane.
Śmierć nie musi być wcale tematem tabu, o tym warto rozmawiać.  Wszystko co możemy zrobić to tak jak napisała Calineczka przeżyć z tą osobą czas najpiekniej jak potrafimy. No i oczywiście postarać sie, aby całe nasze życie było tak pięknie przezyte.

pozdrawiam


"Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają.” PS. 23,4

Offline

 

#29 2008-01-07 19:37:48

Tola

Owieczka

Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-11-26
Posty: 228
Punktów :   14 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Kiedyś zastanawiałam się czy mówić o śmierciz dzieciom,ale ponieważ jestem osobą która wszystkie emocje "ma na wierzchu" gdy zmarła moja mama zobaczyły co znaczy śmierć, rozpacz i strach , nie tylko w moich oczach ale i słowach i czynach. Dziś już wiem,że dzieci mogą nas dużo nauczyć i mają siłę której nam często jest brak. Bartek bardzo płakał ale też nigdy nie zapomina o swojej ukochanej babci, szanuje wszystko co po niej pozostało i modli się za jej duszę. Przecież chcemy,żeby dzieci się za nas modliły, prawda? Trzeba je zatem tego nauczyć, a ile nam czasu zostało na tej ziemii? Któż to wie???????????
Dziś jestem przekonana,że na wszystkojest czasi Bóg pokazuje nam wyraźnie ten czas w którym winniśmy nauczać nasze dzieci.

Offline

 

#30 2008-01-07 20:15:03

 Bunia

Promotorka kultury

597246
Skąd: Grębocin
Zarejestrowany: 2007-03-23
Posty: 1176
Punktów :   20 

Re: OSKAR I PANI RÓŻA

Śmierć rzeczywiscie jest jak dotąd tematem tabu, chociaż jest pewne, że nikogo nie ominie.

W weekend zmarła mama mojej koleżanki z pracy i ja sama nie wiedziałam jak mam się dziś wobec niej zachowywać, bałam się nawet rozmowy o sprawach służbowych, bałam sie spojrzeć jej w oczy, nie wiedziałam czy wypada wchodząc do jej pokoju powiedzieć "Dzień dobry"... A ona miała w sobie tyle spokoju i nawet się usmiechała, co jes dla mnie nieprawdopodobne....

xpacifer napisał:

C.D.

Czy osobom umierającym, bez względu na wiek powinno się mówić prawdę??

Strasznie trudne pytanie.

Myślę, że nie wolno nam okłamywać kogoś, kto jest chory i chce znać prawdę.

Ważna jest prawda (nawet ta najgorsza), ale przekazana w odpowiedni sposób, przygotowanie odchodzącej osoby na przejście na drugą stronę. Nie powinnismy udawać, unikać spotykania śmiertelnie chorej osoby lub unikać rozmowy z nią. Myślę, że w ogóle trudno oszukać śmiertelnie chorującego czy to dorosłego czy dziecko, bo oprócz słów zdradzają nas przede wszystkim nasze oczy, nasze gesty, nasze zachowanie się zmienia. Najważniejsze, aby z daną osobą po prostu być. Ona potrzebuje najbardziej naszej obecności.  Nie potrzeba nawet wielkich słów. Bo i te mogą być czasem niestosowne.

Śmierć człowieka, jest najbardziej przykra dla tych, którzy pozostają, zwłaszcza śmierć dziecka, które dopiero zaczyna swoje ziemskie życie.
Tylko, że dzieci majĄ w sobie dużo więcej ufności, że nie boją się tak śmierci jak dorośli. Tylko w jakiej formie to powiedzieć dzieciom? Nie wiem -może w formie bajki?

Ks. Jan Twardowski napisał:

KIEDY SIĘ RODZI
RODZINA Z RADOŚCI SKACZE
MAMUSIA DUMNA
TYLKO ON PŁACZE

KIEDY UMIERA
NAJBLIŹSI CHLIPIĄ
SIEDZĄ JAK NA POMNIKU WRONY
TYLKO ON ZADOWOLONY


Kochaj i czyń, co chcesz.

Offline

 
spotkanie Taize

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pogrzeby.waw.pl Learn More Ustka kwatery spodnie wzor-zaproszenia-na-komunie.eu